wtorek, 17 września 2019

Rozdział IV - kolejna część


- No co się dzieje? Kac trzyma? – zachichotał – Nieźle wczoraj popłynąłeś – dodał.
- No chyba. Niewiele pamiętam – Adam poczuł się beznadziejnie.
- Nie dziwię się. Piłeś jakby cię gonili.
- A ty jak się czujesz? – przetrwał koledze tyradę trochę już zirytowany kpinami.
- Ja to spoko. Dobijam się do ciebie od rana.
- Zauważyłem.
- Dobrze, że ta dziewczyna z tobą pojechała, bo byś pewnie gdzieś poległ po drodze.
Czyli to jednak prawda, Adam, bądź co bądź, ucieszył się zdając sobie sprawę, że te sms-y i połączenia od tajemniczej Ewy to jednak nie ściema.
- To jak? Dzisiaj gdzie wyskoczymy? – pytanie Michała zawisło na linii.
- Dziś nie dam rady. – Adam nie mógł przestać myśleć o wiadomościach.
- Co ty pieprzysz? Dawaj za godzinę pod pałac. Mam niezłą miejscówkę za pięć dych od osoby, a i  panny, mówię ci zacne.
- Naprawdę. Dziś nie idę – Adam czuł jakby zdradzał kolegę.
- Czyli naprawdę nie pamiętasz. Ale jaja – rzęsisty śmiech zabrzmiał w słuchawce – Przecież umawiałeś się z tą, jak jej tam..
-Ewą? – starał się zabrzmieć wiarygodnie
- Dokładnie Ewą, że jutro się widzicie.
- A tak, ale nie dam rady. Jestem wykończony po wczorajszym.
- Jak chcesz. Nie wnikam. Dobra kończę i jakby coś to dzwoń.
- Dobra. Na razie
Adam po raz kolejny sprawdził wiadomość, ale zdjęcia nadal nie było. –„U mnie wszystko w porządku. Sorki, że nie odpisałem, ale zapodział mi się gdzieś telefon’ – wiedział, że nie zabrzmiało to wiarygodnie. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. –„Nie ma sprawy. Ważne, że żyjesz. I jak uwierzyłeś, że jednak się znamy?”. Zrobiło mu się głupio i sam nie wie dlaczego, ale poczuł się jak małe dziecko nakryte na kłamstwie.
-„Tak” – kolejne kłamstwo.. Czuł się spięty i przytłoczony tym, że stracił grunt pod nogami i zwykła wymiana wiadomości wzbudziła w nim tak szybką niechęć do niepamiętanej Ewy.
-„Ok. no to miłego, nie wiem… wieczoru, czy nocy. Muszę lecieć.” – odetchnął z ulgą. Rzadko zdarzało mu się czuć tak niepewnie podczas rozmowy w cztery oczy, a tu jakaś laska i to tylko wiadomościami odkryła jego kłamstwo i mimo swojej natarczywości sama przejęła kontrolę. Jak on nie cierpiał takich panienek. Kurwa co za tupet. Wziął smartfona i wykasował połączenia nieodebrane, a następnie przeszedł do wiadomości, aby je również usunąć z pamięci telefonu. Kasując korespondencję z Ewą zatrzymał się jednak na ostatniej, zdjęciu, którego nie mógł otworzyć. Mimo złości ciekawość zwyciężyła, więc zostawił ją. Nurtowało go jak wygląda ta zbyt pewna siebie dziewczyna, z która podobnież wczoraj spędził całkiem sporo czasu, a czego za cholerę nie mógł sobie przypomnieć co, bądź co bądź, martwiło go, a bardziej niepokoił fakt przeszłych wydarzeń i co mogło się stać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz