Poszedł
do kuchni i dolał sobie wody do szklanki. Pływająca na dnie torebka ekspresowej
herbaty wydała z siebie chyba ostatni dech wypuszczając niewielką ilość naparu.
Wypił duszkiem i odstawił pustą szklankę na blat. Przeszedł do pokoju i usiadł
w starym fotelu, który właściciel zostawił w mieszkaniu. Wytarte podłokietniki
świadczyły o wiekowości mebla, ale w połączeniu z niemniej zużytą wersalką
wzajemnie dopełniały się i nadawały pokojowi, według jego przemyśleń, status
nory. Powinien sprawdzić, która jest godzina, ale nie chciało mu się wstać i
poszukać telefonu. Pewnie zostawił go w spodniach, które leżały pomięte na
podłodze koło łóżka. Ból głowy prawie całkowicie ustąpił i poczuł że znów
zaczyna w miarę normalnie funkcjonować. Włączył telewizor i zostawił na
ustawionym automatycznie kanale startowym. Lekko przymknął oczy. Tylko na
chwilę – pomyślał, po czym zapadł w nieplanowany, ale tym razem już spokojny
sen, w którym nic mu się nie śniło.
Kiedy się przebudził
było już ciemno. Światła ulicznych latarń nieśmiało zaglądały przez nijakie
firanki, które zakupił jakiś czas temu w IKEI. Bolał go kark i zdrętwiała mu
prawa noga, którą rozprostował czekając, aż krew znów popłynie miarowo i minie
uczucie odrętwienia przywracając jej funkcjonalność. Odczekał chwilę i z
nieukrywanym wysiłkiem podniósł się, aby podejść do okna. Otworzył je na
oścież. Dźwięki dochodzące z ulicy wypełniły mieszkanie. Z okna naprzeciwko
dochodziły odgłosy karczemnej kłótni. W tej dzielnicy nie było to nic szczególnego,
także Adam zdążył już przywyknąć zwłaszcza, że był już świadkiem nie tylko
energicznych wymian zdań, ale również latających ubrań, telewizora, czy
sprzętów AGD. Wrócił do pokoju i wyjął z kieszeni spodni telefon. Zerknął na ekran.
Dwanaście nieodebranych połączeń.
Odblokował aparat, ale zamiast przejrzeć listę odłożył go na ikeowski
stolik. Najpierw muszę coś zjeść, pomyślał przechodząc do kuchni. Zrobił sobie
kilka kanapek ze smalcem i posypał je solą, usiadł i przełączył na kanał
sportowy, gdzie leciała powtórka jakiegoś meczu piłkarskiego. Wstał ponownie i
przyniósł z sypialni telefon. Z dwunastu połączeń dziesięć było od Michała,
kolegi z siłowni z którym balował ostatnie tygodnie, pozostałe dwa natomiast z
jednego, nieznanego mu numeru. Nie kojarzył, aby komuś podawał swój, ale kto tam wie. Odłożył telefon i dokończył
kanapki. Odłożył talerz do zlewu i usiadł na wersalce. Nie chciało mu się spać,
więc włączył Xboxa i odpalił Wiedźmina. Przez te permanentne imprezy nie grał
już dobre dwa tygodnie, więc rozsiadł się wygodnie i zagłębił w fabułę. Kiedy
właśnie kierował się biegiem przez leśne ostępy, aby stoczyć walkę z Morvuddem
na Skellige rozbrzmiał dźwięk najpierw jednej, a za chwilę kolejnej przychodzącej
wiadomości. Spauzował grę i sprawdził telefon. Wiadomości były cztery, nie
dwie. Widocznie nie zauważył wcześniej.
-„Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. Ja już jestem u siebie.
Taksówkarz się do mnie nie dobierał, także niepotrzebnie się martwiłeś. J Ewa. –przeczytał
dwukrotnie najstarszego sms-a. Skonsternowany otworzył kolejnego niemniej
intrygującego.
-„Pewnie jeszcze śpisz. Ja już nie.
Pozdrowienia z Mokotowa Ewa. –
spojrzał na godzinę wysłania. Siódma czterdzieści dwa. Rzeczywiście wcześnie.
Trzeci był już trochę bardziej przyziemny i wysłany został przed chwilą –„Wszystko w porządku? Ale już bez podpisu.
Za
nic nie mógł sobie przypomnieć, aby poznał wczoraj jakąś Ewę, czy inną Alę. Pewności
jednak nie miał, zwłaszcza, że zupełnie nie kojarzył, aby wrócił taksówką i do
tego z jakąś dziewczyną. Chyba, że robią sobie z niego żarty – pomyślał i
odetchnął z ulgą. Choć nadal nie czuł się komfortowo widząc dwa nieodebrane
połączenia z numeru, z którego przyszły wiadomości. W tym momencie ponownie
rozległ się sygnał.
–„Pewnie zastanawiasz się kim jestem,
że tak dobijam się do Ciebie”
– jakby czytała w jego myślach –„także
aby zaspokoić Twoja ciekawość przesyłam zdjęcie na potwierdzenie, że wczoraj
razem spędziliśmy czas. Oczywiście rozumiem, że możesz nie mieć ochoty dalej
dyskutować ze mną, choćby na temat najbardziej beznadziejnych filmów ostatniego
roku, także napisz tylko, że wszystko w porządku i nie będę dalej nagabywała.
Pa”.
Szybko otworzył
ostatnią wiadomość, ale przywitał go komunikat o braku dostępności pliku. –
Fuck – zaklnął i rzucił aparat na fotel. Poszedł do kuchni i nalał sobie wody do
stojącej na blacie szklanki, która wypił duszkiem. Wrócił i ponownie sprawdził,
ale plik nadal nie był dostępny. Wybrał numer do Michała, który odebrał już po
pierwszym sygnale.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz