czwartek, 24 stycznia 2019

Rozdział IV - Adam - część druga


Poszedł do kuchni i dolał sobie wody do szklanki. Pływająca na dnie torebka ekspresowej herbaty wydała z siebie chyba ostatni dech wypuszczając niewielką ilość naparu. Wypił duszkiem i odstawił pustą szklankę na blat. Przeszedł do pokoju i usiadł w starym fotelu, który właściciel zostawił w mieszkaniu. Wytarte podłokietniki świadczyły o wiekowości mebla, ale w połączeniu z niemniej zużytą wersalką wzajemnie dopełniały się i nadawały pokojowi, według jego przemyśleń, status nory. Powinien sprawdzić, która jest godzina, ale nie chciało mu się wstać i poszukać telefonu. Pewnie zostawił go w spodniach, które leżały pomięte na podłodze koło łóżka. Ból głowy prawie całkowicie ustąpił i poczuł że znów zaczyna w miarę normalnie funkcjonować. Włączył telewizor i zostawił na ustawionym automatycznie kanale startowym. Lekko przymknął oczy. Tylko na chwilę – pomyślał, po czym zapadł w nieplanowany, ale tym razem już spokojny sen, w którym nic mu się nie śniło.
Kiedy się przebudził było już ciemno. Światła ulicznych latarń nieśmiało zaglądały przez nijakie firanki, które zakupił jakiś czas temu w IKEI. Bolał go kark i zdrętwiała mu prawa noga, którą rozprostował czekając, aż krew znów popłynie miarowo i minie uczucie odrętwienia przywracając jej funkcjonalność. Odczekał chwilę i z nieukrywanym wysiłkiem podniósł się, aby podejść do okna. Otworzył je na oścież. Dźwięki dochodzące z ulicy wypełniły mieszkanie. Z okna naprzeciwko dochodziły odgłosy karczemnej kłótni. W tej dzielnicy nie było to nic szczególnego, także Adam zdążył już przywyknąć zwłaszcza, że był już świadkiem nie tylko energicznych wymian zdań, ale również latających ubrań, telewizora, czy sprzętów AGD. Wrócił do pokoju i wyjął z kieszeni spodni telefon. Zerknął na ekran. Dwanaście nieodebranych połączeń.  Odblokował aparat, ale zamiast przejrzeć listę odłożył go na ikeowski stolik. Najpierw muszę coś zjeść, pomyślał przechodząc do kuchni. Zrobił sobie kilka kanapek ze smalcem i posypał je solą, usiadł i przełączył na kanał sportowy, gdzie leciała powtórka jakiegoś meczu piłkarskiego. Wstał ponownie i przyniósł z sypialni telefon. Z dwunastu połączeń dziesięć było od Michała, kolegi z siłowni z którym balował ostatnie tygodnie, pozostałe dwa natomiast z jednego, nieznanego mu numeru. Nie kojarzył, aby komuś podawał swój,  ale kto tam wie. Odłożył telefon i dokończył kanapki. Odłożył talerz do zlewu i usiadł na wersalce. Nie chciało mu się spać, więc włączył Xboxa i odpalił Wiedźmina. Przez te permanentne imprezy nie grał już dobre dwa tygodnie, więc rozsiadł się wygodnie i zagłębił w fabułę. Kiedy właśnie kierował się biegiem przez leśne ostępy, aby stoczyć walkę z Morvuddem na Skellige rozbrzmiał dźwięk najpierw jednej, a za chwilę kolejnej przychodzącej wiadomości. Spauzował grę i sprawdził telefon. Wiadomości były cztery, nie dwie. Widocznie nie zauważył wcześniej.
-„Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. Ja już jestem u siebie. Taksówkarz się do mnie nie dobierał, także niepotrzebnie się martwiłeś. J  Ewa. –przeczytał dwukrotnie najstarszego sms-a. Skonsternowany otworzył kolejnego niemniej intrygującego.
-„Pewnie jeszcze śpisz. Ja już nie. Pozdrowienia z Mokotowa Ewa. – spojrzał na godzinę wysłania. Siódma czterdzieści dwa. Rzeczywiście wcześnie. Trzeci był już trochę bardziej przyziemny i wysłany został przed chwilą –„Wszystko w porządku? Ale już bez podpisu.
Za nic nie mógł sobie przypomnieć, aby poznał wczoraj jakąś Ewę, czy inną Alę. Pewności jednak nie miał, zwłaszcza, że zupełnie nie kojarzył, aby wrócił taksówką i do tego z jakąś dziewczyną. Chyba, że robią sobie z niego żarty – pomyślał i odetchnął z ulgą. Choć nadal nie czuł się komfortowo widząc dwa nieodebrane połączenia z numeru, z którego przyszły wiadomości. W tym momencie ponownie rozległ się sygnał.
–„Pewnie zastanawiasz się kim jestem, że tak dobijam się do Ciebie” – jakby czytała w jego myślach –„także aby zaspokoić Twoja ciekawość przesyłam zdjęcie na potwierdzenie, że wczoraj razem spędziliśmy czas. Oczywiście rozumiem, że możesz nie mieć ochoty dalej dyskutować ze mną, choćby na temat najbardziej beznadziejnych filmów ostatniego roku, także napisz tylko, że wszystko w porządku i nie będę dalej nagabywała. Pa”.
Szybko otworzył ostatnią wiadomość, ale przywitał go komunikat o braku dostępności pliku. – Fuck – zaklnął i rzucił aparat na fotel. Poszedł do kuchni i nalał sobie wody do stojącej na blacie szklanki, która wypił duszkiem. Wrócił i ponownie sprawdził, ale plik nadal nie był dostępny. Wybrał numer do Michała, który odebrał już po pierwszym sygnale.
CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz