piątek, 18 stycznia 2019

Rozdział II - Adam - część druga


      Następnego dnia od rana wysłuchiwał w kuchni coraz to ciekawszych relacji z całonocnych bali, imprez, czy domówek. Ile to kto wypił, wypalił i jak długo rzygał wczorajszego dnia. Trochę go to nudziło i mało interesowało, ale dla zachowania pozorów uśmiechał się wymownie i szeroko. Kilkukrotnie w ciągu dnia próbował zagadać szefa, ale ten ciągle się gdzieś spieszył, biegał i kurwił. Najlepiej było nie wchodzić mu wtedy w drogę. Dopiero pod koniec dnia udało mu się podejść i zameldować o braku problemów, co skwitowane zostało szybkim - A tak. Ok.
       Adam czuł się trochę niedoceniony, ale przecież szef z reguły był zamyślony i skąpy w okazywaniu swoich odczuć. Adam nie zrażał się takimi niepowodzeniami, lecz sprawa z poświęconym Sylwestrem zaległa gdzieś głęboko w jego myślach, zaburzając nieznacznie jego pewność siebie. Kiedy w lutym, Karol manager ds. projektów, poinformował o swoim odejściu z końcem kwietnia, Adam jak chyba nikt w zespole czuł, że jego czas nadchodzi. Siedział jeszcze dłużej, przychodził pierwszy, starał się nie przedłużać przerw i jeszcze gorliwiej zasypywał pytaniami i pomysłami Ryśka, jak potocznie mówiono na szefa. Dziwiło go tylko to, że kwiecień zbliżał się dużymi krokami, a nikt do tej pory nie przeprowadził z nim jakiejkolwiek rozmowy i nie zaproponował mu zwalniającego się wakatu. Kiedy więc pod koniec marca dostał wiadomość o szybkim zebraniu za godzinę w sali 13A czuł, że nie będzie to dla niego pomyślne spotkanie. I choć gdzieś tam w głowie kołatała mu możliwość niespodzianki wchodząc na sale nie było już o tym tak przekonany. A kiedy zobaczył czekających przed ekranem Ryśka, długonogą i zawsze przesadnie wyperfumowaną kadrową Jolę oraz Monikę, chyba najmłodszą w zespole niedawną jeszcze studentkę matematyki, która pojawiła się na horyzoncie gdzieś pod koniec listopada, wiedział, że wszystko na nic. Jak przez mgłę docierały do niego pojedyncze słowa szefa o inwestowaniu  w młody narybek, o dawaniu szansy, o funkcjonującej w pracy równości płci i o innych tego typu bzdetach i populistycznych hasłach. Bla, bla, bla.  Nie dosłyszał nawet tego, że w związku z koniecznością reorganizacji zespołów przesunięty zostaje pod skrzydła nowej manager. Dopiero szturchnięcie łokciem przez Janka przywróciło go częściowo do żywych. Kiwnął głową na zgodę wzbudzając żywiołowy śmiech na sali, zapewne ten ruch nijak współgrał z wypowiedzianymi słowami, ale jak widać skutecznie spuentował spotkanie, które w tym momencie się zakończyło. 
     Przez cały dzień nie mógł dojść do siebie. Analizował i szukał haczyka. Rozkładał na czynniki pierwsze każdy dzień rok wstecz. Szukał w myślach gdzie i kiedy zawiódł, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Po zmianie zespołów przesiadł się na inne miejsce, plusem było to, że znajdowało się pod oknem, praktycznie w samym rogu openu, co dawało mu możliwość swobodnego spoglądania przez okno i obserwowania toczącego się za oknem życia, pędzących ludzi, czy przemykających szeroką arterią samochodów. Dni mijały i powoli przyzwyczajał się do swojej nowej roli szeregowego pracownika bez ambicji. Oczywiście wykonywał swoje zadania sumiennie i z reguły na czas, ale sytuacja z marca zupełnie pozbawiła go sił na dalszą walkę i staranie się o coś więcej niż codzienne przetrwanie. Dlatego kiedy podczas jednej z kuluarowych rozmów w kuchni podczas codziennego rytuału z parzeniem  herbaty, czy kawy usłyszał bardzo interesującą, ale w tamtym momencie dość nieprawdopodobną historię o możliwości skorzystania z płatnego urlopu, którą to pracodawca planuje wprowadzić dla najbardziej doświadczonych pracowników, aby mogli złapać oddech, nabrać sił i z nową mocą rzucić się z dalszy wir pracy. Mimo, iż wydawało mu się to nierealne i niemożliwe na polskim rynku pracy złapał się tej informacji z całą siłą, a kiedy pod koniec czerwca dowiedział się, iż rzeczywiście istnieje taka możliwość zaczął drążyć temat. Powoli i metodycznie badał teren i stopniowo niby to przy okazji nadmieniał o takich możliwościach Monice. Nie spodziewał się, że aby pokazać w jakim to fantastycznym miejscu pracuje i jak to firma docenia długoletnich pracowników już na początku sierpnia  po spełnieniu kilku warunków, podpisaniu kilku papierów tuż przed osiemnastą podniósł się z miejsca  i z ukrywaną jeszcze radością wyłączył komputer, rzucił jakieś pożegnanie, podziękował i nie wiedząc jeszcze o tym zamknął definitywnie pewien rozdział w swoim życiu.

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz