Następnego dnia od rana
wysłuchiwał w kuchni coraz to ciekawszych relacji z całonocnych bali, imprez,
czy domówek. Ile to kto wypił, wypalił i jak długo rzygał wczorajszego dnia.
Trochę go to nudziło i mało interesowało, ale dla zachowania pozorów uśmiechał
się wymownie i szeroko. Kilkukrotnie w ciągu dnia próbował zagadać szefa, ale
ten ciągle się gdzieś spieszył, biegał i kurwił. Najlepiej było nie wchodzić mu
wtedy w drogę. Dopiero pod koniec dnia udało mu się podejść i zameldować o
braku problemów, co skwitowane zostało szybkim - A tak. Ok.
Adam czuł się trochę
niedoceniony, ale przecież szef z reguły był zamyślony i skąpy w okazywaniu
swoich odczuć. Adam nie zrażał się takimi niepowodzeniami, lecz sprawa z
poświęconym Sylwestrem zaległa gdzieś głęboko w jego myślach, zaburzając
nieznacznie jego pewność siebie. Kiedy w lutym, Karol manager ds. projektów,
poinformował o swoim odejściu z końcem kwietnia, Adam jak chyba nikt w zespole czuł,
że jego czas nadchodzi. Siedział jeszcze dłużej, przychodził pierwszy, starał
się nie przedłużać przerw i jeszcze gorliwiej zasypywał pytaniami i pomysłami
Ryśka, jak potocznie mówiono na szefa. Dziwiło go tylko to, że kwiecień zbliżał
się dużymi krokami, a nikt do tej pory nie przeprowadził z nim jakiejkolwiek
rozmowy i nie zaproponował mu zwalniającego się wakatu. Kiedy więc pod koniec
marca dostał wiadomość o szybkim zebraniu za godzinę w sali 13A czuł, że nie
będzie to dla niego pomyślne spotkanie. I choć gdzieś tam w głowie kołatała mu
możliwość niespodzianki wchodząc na sale nie było już o tym tak przekonany. A
kiedy zobaczył czekających przed ekranem Ryśka, długonogą i zawsze przesadnie
wyperfumowaną kadrową Jolę oraz Monikę, chyba najmłodszą w zespole niedawną
jeszcze studentkę matematyki, która pojawiła się na horyzoncie gdzieś pod
koniec listopada, wiedział, że wszystko na nic. Jak przez mgłę docierały do
niego pojedyncze słowa szefa o inwestowaniu
w młody narybek, o dawaniu szansy, o funkcjonującej w pracy równości
płci i o innych tego typu bzdetach i populistycznych hasłach. Bla, bla,
bla. Nie dosłyszał nawet tego, że w
związku z koniecznością reorganizacji zespołów przesunięty zostaje pod skrzydła
nowej manager. Dopiero szturchnięcie łokciem przez Janka przywróciło go
częściowo do żywych. Kiwnął głową na zgodę wzbudzając żywiołowy śmiech na sali,
zapewne ten ruch nijak współgrał z wypowiedzianymi słowami, ale jak widać
skutecznie spuentował spotkanie, które w tym momencie się zakończyło.
Przez
cały dzień nie mógł dojść do siebie. Analizował i szukał haczyka. Rozkładał na
czynniki pierwsze każdy dzień rok wstecz. Szukał w myślach gdzie i kiedy
zawiódł, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Po zmianie zespołów przesiadł
się na inne miejsce, plusem było to, że znajdowało się pod oknem, praktycznie w
samym rogu openu, co dawało mu możliwość swobodnego spoglądania przez okno i
obserwowania toczącego się za oknem życia, pędzących ludzi, czy przemykających szeroką
arterią samochodów. Dni mijały i powoli przyzwyczajał się do swojej nowej roli
szeregowego pracownika bez ambicji. Oczywiście wykonywał swoje zadania
sumiennie i z reguły na czas, ale sytuacja z marca zupełnie pozbawiła go sił na
dalszą walkę i staranie się o coś więcej niż codzienne przetrwanie. Dlatego
kiedy podczas jednej z kuluarowych rozmów w kuchni podczas codziennego rytuału
z parzeniem herbaty, czy kawy usłyszał
bardzo interesującą, ale w tamtym momencie dość nieprawdopodobną historię o
możliwości skorzystania z płatnego urlopu, którą to pracodawca planuje
wprowadzić dla najbardziej doświadczonych pracowników, aby mogli złapać oddech,
nabrać sił i z nową mocą rzucić się z dalszy wir pracy. Mimo, iż wydawało mu
się to nierealne i niemożliwe na polskim rynku pracy złapał się tej informacji
z całą siłą, a kiedy pod koniec czerwca dowiedział się, iż rzeczywiście
istnieje taka możliwość zaczął drążyć temat. Powoli i metodycznie badał teren i
stopniowo niby to przy okazji nadmieniał o takich możliwościach Monice. Nie
spodziewał się, że aby pokazać w jakim to fantastycznym miejscu pracuje i jak
to firma docenia długoletnich pracowników już na początku sierpnia po spełnieniu kilku warunków, podpisaniu
kilku papierów tuż przed osiemnastą podniósł się z miejsca i z ukrywaną jeszcze radością wyłączył
komputer, rzucił jakieś pożegnanie, podziękował i nie wiedząc jeszcze o tym
zamknął definitywnie pewien rozdział w swoim życiu.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz